02.05.2015

Pierwsze objawy ciąży



Chciałabym zacząć dział "dziecko" od początku, czyli od objawów ciąży. Opiszę Wam jak to było u mnie i chętnie poczytam jak wyglądały Wasze początki. Lila była planowanym maluchem, więc testy ciążowe zużywałam w ilościach "hurtowych" ;). Jednak ten jeden raz byłam przekonana, że to nie ciąża lecz zbliżająca się miesiączka, więc akurat w tym miesiącu dłuuugo wstrzymywałam się ze zrobieniem testu ciążowego. 



Z perspektywy czasu stwierdziłam, że przeoczyłam wiele książkowych przykładów:

- duszności i zawroty głowy (zwaliłam to na obronę licencjatu, związany z tym stres i przemęczenie),
- szybkie męczenie się
- podwyższona temperatura, miałam 37,5 do tego ból głowy, ogólne osłabienie i ból kości (tutaj byłam przekonana, że przez zmienną czerwcową pogodę się przeziębiłam i łykałam ogromne ilości tabletek typu ibuprom, gripex itd...dobrze że Lila jest cała i zdrowa, bo potem panikowałam, czy oby nic jej tym nie zrobiłam)
- bolesność piersi, ogólnie piersi były nabrzmiałe i nietykalne (to jedyny objaw, który wzmógł moją czujność, ponieważ dwa tygodnie wcześniej kupiłam koszulę i dziwnym trafem w przymierzalni leżała idealnie a po dwóch tygodniach brakowało mi przynajmniej 7 cm aby się dopiąć w biuście!)
- długie plamienie (to mi się nie podobało, ponieważ tradycyjnie plami się 2 góra 3 dni przed miesiączką - więc spodziewałam się, że zbliża się miesiączka, jednak gdy zrozumiałam, że plamię 10 dni, to stwierdziłam, że jeżeli jeszcze będę tydzień plamić to zgłoszę się do ginekologa, ale nie pomyślałam o ciąży)
- bardzo silny ból podbrzusza, zwijałam się wieczorami w kłębek na podłodze i "o zgrozo!" wtulałam w brzuch gorący termofor, bo już nie miałam pomysłu czemu aż tak się źle czuje, a tylko to dawało ulgę
- nagłe nudności (byłam na wypadzie nad morze, zjadłam kanapkę i musiałam biec do toalety - jednak obstawiałam, że to skórka od pomidora z kanapki...;/)

Jak sami widzicie objawów miałam pełno, jednak po wcześniejszych negatywnych testach z ubiegłych miesięcy, nie brałam pod uwagę, że akurat tym razem nam się udało. W rezultacie pewnej nocy nie wytrzymałam z bólu podbrzusza i o 3 nad ranem postanowiłam pójść do toalety z postanowieniem, że jeżeli to nadal nie jest miesiączka to muszę zrobić test ciążowy, bo jak to nie jest ciąża to pędzę do ginekologa, bo dłużej tego bólu nie zniosę. Okres to nie był, zrobiłam pierwszy test i mnie wmurowało, na szczęście miałam drugi, więc powtórzyłam test, znowu dwie kreski. Szok, euforia i ciche budzenie męża (ciche, bo akurat mieliśmy rodzinę w gościnie i nie chciałam ich budzić. Mąż nie ogarnął, zdziwił się, trochę ucieszył, ale był tak zaspany, że padł po kilku minutach i rano się tylko zapytał: "Nie wiem czy to mi się śniło, czy mówiłaś, że jesteśmy w ciąży?" ;) tego samego dnia pobiegłam do ginekologa, który zlecił test z krwi, jeszcze nic "pewnego" na usg nie było, choć coś co mogłoby świadczyć o zapłodnieniu zauważył. Powiedział, że jest prawie pewny że to ciążą, gdy opisałam mu zmiany jakie w sobie zauważyłam po szybkiej porannej analizie ostatniego miesiąca. Następnego dnia po odbiorze wyników krwi było już pewne, że to 5 tydzień :). 
Moja historia przedstawia się właśnie tak, a Wasza? Jestem bardzo ciekawa! 

Na koniec mogę tylko dodać, że emocje jakie towarzyszyły mi w tych dniach, kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży i kiedy czekałam na wynik krwi, są nie do opisania. Oboje z mężem skakaliśmy ze szczęścia, obdzwanialiśmy całe rodziny i byliśmy tak spełnieni i nie dowierzaliśmy, że to się dzieje na prawdę, że nasze marzenie właśnie zaczyna się spełniać. Życzę wszystkim aby i Wasze marzenie o posiadaniu dziecka się spełniło i cieszcie się tym cudownym  (choć ciężkim) okresem jakim jest ciąża!




2 komentarze:

  1. oh, gratuluję! :) oby maluszek rósł w siłę :) ja na razie nie planuję, choć zdarza mi się coraz częściej myśleć o macierzyństwie ;)

    OdpowiedzUsuń

Thank you for comment :)

Bardzo dziękuję za komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...